|
Chłodnicki o politycznym PR w praktyce
O tym, dlaczego agencje PR-owskie
niechętnie chwalą się politycznymi klientami oraz, jak prowadzić
działania z zakresu PR-u politycznego z Agnieszką Łuczak na łamach
PRoto
rozmiawia Marcin Chłodnicki z firmy Stabilis PR. Wywiad ukazał się
na stronie PRoto
w trakcie trwania kampanii wyborczej do parlamentu
europejskiego. Chłodnicki o politycznym PR w
praktyceO tym, dlaczego agencje PR-owskie niechętnie chwalą się
politycznymi klientami oraz, jak prowadzić działania z zakresu PR-u
politycznego - na przykładzie współpracy z kandydatem do
europarlamentu opowiada PRoto Marcin
Chłodnicki z firmy Stabilis
PR.
Redakcja: Jak doszło do nawiązania współpracy z
kandydatem do europarlamentu i dlaczego zdecydowali się Państwo
pracować dla politycznego klienta?
Marcin Chłodnicki: Jestem
fascynatem public relations, ale też politologiem, zatem to była
naturalna kolej rzeczy. Z politykami i ugrupowaniami politycznymi
współpracowałem nim jeszcze powstała Stabilis
PR. Praca dla sztabu
Andrzeja Szejny jest efektem złożonej przez nas oferty i
rekomendacji naszych klientów biznesowych.
Red.: Rzadko kiedy
agencje PR-owskie decydują się przyznać do współpracy z
politykami. Dlaczego – Pana zdaniem tak się dzieje? I, z drugiej
strony, czemu Państwa agencja zdecydowała się o tym informować
media?
MCh: Politycy często proszą, aby nie chwalić się
informacją o współpracy w zakresie public relations.
Prawdopodobnie żeby być o krok przed kontrkandydatami, a z drugiej
strony agencje może też obawiają się politycznego
zaszufladkowania szczególnie, jeśli na koncie mają współpracę
tylko z jedną stroną sceny politycznej. Ja nie sądzę natomiast,
aby jakiekolwiek doświadczenie mogło być przeszkodą w dalszych
staraniach o klientów. W naszym przypadku zdecydowaliśmy się
poinformować o tym media, aby pochwalić się nowym i niecodziennym
klientem. Liczymy tym samym na kolejne tego typu zlecenia.
Jednocześnie w tym przypadku nie ma powodu, aby nie pochwalić się
działaniami, które podejmiemy dla kandydata.
Red.: Czy jest to
pierwsze zlecenie polityczne, jakie otrzymała agencja Stabilis?
MCh:
To jest już drugie nasze zlecenie związane z polityką, ale
pierwsze od kandydata na eurodeputowanego. Podobne zlecenia, tą samą
ekipą, z powodzeniem realizowaliśmy jeszcze przed powstaniem Stabilis
PR.
Red.: Jakiego typu działania informacyjno - promocyjne
wchodzą w zakres współpracy z posłem Szejną? Czy zajmą się
Państwo także kreowanie wizerunku kandydata?
MCh: W ramach działań
informacyjno - promocyjnych, które podejmiemy dla sztabu Andrzeja
Szejny są konsultacje obejmujące opracowanie treści materiałów
wyborczych, organizacja spotkań z wyborcami, debat politycznych z
kontrkandydatami i innych eventów. Będziemy czuwać nad utrzymaniem
i nawiązywaniem relacji z przedstawicielami lokalnych mediów.
Ponadto zajmiemy się kontaktem z podmiotami świadczącymi usługi
reklamowe. Nasze zlecenie nie obejmuje kreowania wizerunku, tym
bardziej, że jest to współpraca podjęta na czas kampanii, a ta
potrwa raptem niecały miesiąc.
Red.: Ostatnio media krytykują
polityków walczących o posadę eurodeputowanego za brak debaty
merytorycznej. Czy Pana zdaniem rywalizacja faktycznie ogranicza się
do walki na wizerunki i na „lans” – jak sugeruje tygodnik
Wprost?
MCh: W wyborach europejskich obserwuję kilku kandydatów,
którzy są liderami swoich list wyborczych. To prawda, że walka na
"lans" stała się priorytetem dla sztabów. Uważam
jednak, że najszybciej przychylność wyborców zdobędą ci
kandydaci, którzy pokuszą się o kontakt osobisty z ludźmi, a nie
tylko będą pokazywać się w mediach, mieć ładny uśmiech i
nienagannie zawiązany krawat na plakacie wyborczym.
Rozmawiała
Aleksandra Łuczak Źródło: www.proto.pl 11.05.2009
Dodano 11 May 2009 przez admin
|
|
|
|
|
|