Litigation PR czyli public relations procesowy

Dziś na blogu Marcina Chłodnickiego ukazął się wpis dotyczący litigation PR. Zapraszamy do lektury.

 

„Prawnik powinien dbać o interesy swojego klienta nie tylko przed sądem prawa, ale także przed sądem opinii publicznej” – pisze Robert Socha swoim artykule „Twittując na sali sądowej”. „Litigation PR to za każdym razem precyzyjna strategia obrony dobrego imienia klienta przed procesem i w jego trakcie, a czasami nawet po procesie.” – dodaje.

§ 1

Święte słowa, za oceanem wiedzą o tym doskonale i tam od co najmniej 20 lat rozwija się litigation PR, czyli strategiczne doradztwo, które wspomaga prawników zarówno na wokandzie, jak i przed wspomnianym sądem opinii publicznej. Tym bardziej, że ten w przeciwieństwie do niewydolnego systemu sądowniczego jest bardzo szybki i nie przyjmuje apelacji. Raz ukształtowany w takich okolicznościach wizerunek nie łatwo zmienić. Lekceważenie tej zasady może być bardziej dotkliwe dla klienta niż przegrana w procesie.

Zastanówmy się, jakie znaczenie ma dla nas uzyskanie korzystnego wyroku i ewentualnych przeprosin zamieszczonych małym druczkiem na ostatniej stronie gazety, gdy w wyniku sensacyjnie brzmiących (i często sugerujących nieprawdę) tytułów pojawiających się na pierwszych stronach gazet, tracimy klientów, akcje spadają, a sąsiad przestał nam odpowiadać „dzień dobry”?

Zaradzić takim sytuacjom pozwala litigation PR czyli „zarządzanie procesem komunikacji podczas sporu sądowego lub jakiegokolwiek procesu orzekania, w celu zdobycia wpływu na jego wynik lub ogólną reputację klienta” – definicja Jamesa Haggerty z 2003 r.

Efektywna komunikacja z mediami odgrywa dużą rolę w sporach, którym towarzyszą media, kiedy może zostać naruszona reputacja, a co za tym idzie, zagrożona pozycja rynkowa firmy (sprzedaż!) lub wizerunek danej osoby (poparcie dla polityka!). Procesowy public relations jako rzetelny PR nie ma nic wspólnego z manipulacją i kłamstwami. Chodzi o efektywną komunikację z mediami.

W litigation PR nie chodzi o organizowanie briefów na sądowych korytarzach (choć warto być na to przygotowanym i trudno tego uniknąć w przypadku procesów obserwowanych przez media). Wręcz przeciwnie, należy w tym obszarze poszukiwać wysublimowanych kanałów i narzędzi public relations.

§ 2

W społeczeństwie informacyjnym, obrazkowym, akty oskarżenia już dawno przestały być dokumentami wyłącznie o znaczeniu prawnym, stały się informacją prasową, bez mała tekstem marketingowym. Tak samo zresztą jak każdy inny dokument, który znajdzie się posiadaniu mediów. Powinny zatem uwzględniać zasady, którymi kierujemy się w public relations licząc na efektywne relacje z mediami. Litigation PR w Polsce raczkuje, choć nie jest też tak, że „to” się nie dzieje. Dzieje się, ale często nieudolnie lub nie w pełni świadomie. Adwokaci unikają mediów. Rekordy częstotliwości biją słowa „bez komentarza” lub „dajcie mi spokój” itp. Komentatorzy wypowiadający się przed kamerą, używają „ciężkostrawnej” terminologii prawniczej, która jest niezrozumiała dla przeciętnego odbiorcy. Prawnicza tendencja do lakoniczności potrzebuje opakowania dzięki któremu wizerunek instytucji i osób zaangażowanych w spory sądowe nie ucierpi, a nawet wyjdzie z tego silniejszy.

Polscy prawnicy ocierają się nieśmiało o działania z zakresu PR, ale bardziej w trosce o własne publicity niż swoich klientów. Pozycjonują się na ekspertów w danej dziedzinie, aby zyskać rozgłos i wzmocnić reputację własnej kancelarii. I słusznie, ale wymaga to treningu medialnego oraz zapoznania się z zasadami skutecznej komunikacji w mediach. Wielu tego brakuje i zniechęcają się przez niską efektywność własnych działań na tym obszarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *