Litigation PR na przykładach z ostatniej chwili

Chłodnicki o litigation PR w Polsce : „Wczoraj pisałem to się dzieje. No i w dzisiejszej prasówce już mam relację z działań procesowego public relations lub przeciwnie, braku zastosowania litigation PR.”

Najbardziej znany „kibic” Rzeczypospolitej Piotr „Staruch” Staruchowicz powiedział w programie telewizyjnym Jana Pospieszalskiego (TVP Info): „ To media wsadziły mnie do więzienia i media mnie z niego wyciągnęły”. Świetny cytat, którym będę rozpoczynał każde szkolenie z litigation PR. Zabrzmi to nieco dziwnie, ale „Staruch” bezbłędnie zdefiniował znaczenie litigation PR. W programie pada teza, że dla mediów mainstreamowych „kibice” stali się obiektem politycznym. Pomijając teraz polityczne aspekty sprawy należy zwrócić uwagę na kwestie wizerunkowe, które mogą mieć istotny wpływ w trakcie oceny wydawanej przez opinię publiczną, a nawet przebieg procesu (dot. Aresztowania „Starucha” i innych jemu podobnych). Jeśli stronie zależałoby na ujawnieniu okoliczności, których media głównego nurtu nie chcą podjąć należałoby sięgnąć po PR procesowy i jego narzędzia.

Kilka godzin później w wywiadzie dla Gazety Wyborczej Arkadiusz Ludwiczak – obrońca Katarzyny W.: „Dzisiejsza atmosfera wokół niej to po części zasługa mediów. Tabloidy zbijały na niej kapitał i wykorzystały. Ona sama też próbowała coś ugrać przy tej okazji, ale wina leży gdzieś pośrodku.” Pośrodku czyli tam, gdzie zabrakło adwokackich działań z zakresu litigation PR. Ponadto obrońca zauważa „Obawiam się, że przez kamery sąd może mieć trudniejszą drogę w dotarciu do prawdy obiektywnej.” Co zatem należy zrobić? Sięgnąć po PR procesowy i wykorzystać szereg narzędzi pozwalających opanować presję opinii i mediów. Częścią tych działań jest już sam wywiad, w którym powyższe słowa padają. Dalej przyznaje: „To nie pierwsza moja medialna sprawa, ale jeszcze nigdy nie brałem udziału w takiej, w której zainteresowanie mediów byłoby tak olbrzymie. To bardzo krępujące.” Arkadiusz Ludwiczak w udzielonym Gazecie wywiadzie zastanawia się, czy ludzie, którzy nalegają na jawność procesu, domagają się tylko informacji, a czy zależy im na zaspokojeniu ciekawości i traktują ten proces niczym serial telewizyjny? Odpowiadam, zapewne jedno i drugie , choć w zdecydowanej przewadze chodzi o drugie. Liczy się oglądalność i tania sensacja. Tak niestety funkcjonują tabloidy i mainstreamowe media. Dobrze jest jednak wiedzieć jak te elementy wykorzystać, aby chronić wizerunek klienta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *